Jednym z dramatycznych wydarzeń w historii miasta Głogowa Małopolskiego było spalenie ratusza przez Gwardię Ludową. Akt ten nie tylko pozbawił mieszkańców jednego z najważniejszych symboli lokalnej władzy i samorządności, ale także doprowadził do poważnych zniszczeń materialnych, których skutki odczuwano jeszcze przez długi czas.
Od maja 1942 r. w okolicach Głogowa zaczęła działać zbrojna grupa Gwardii Ludowej „Iskra”. Zajmowała się ona głównie napadami na dwory okolicznych ziemian, rabunkiem wiejskich plebani i bogatszych chłopów. Byli to ich wrogowie klasowi i kułacy, z którymi komuniści chcieli się rozprawić. W pierwszych miesiącach 1943 r. „Iskra” rozrosła się do kilkudziesięcioosobowego oddziału, coraz lepiej wyposażonego i uzbrojonego. Do „Iskry” dołączali wszyscy, których pociągało przestępcze życie.
Na liście wrogów znaleźli się dawni funkcjonariusze policji państwowej, której posterunek znajdował się w głogowskim ratuszu, dlatego również ratusz stał się obiektem napaści członków „Iskry”.
W swojej książce śp. dr Robert Borkowski opisuje, że późnym wieczorem 23 lutego 1943 r. członkowie „Iskry” pod dowództwem Józefa Bielendy wtargnęli do Głogowa. Wbiegli na rynek ulicą 3 Maja i otoczyli ratusz. Policjanci zdołali zamknąć masywne drewniane drzwi prowadzące bezpośrednio do posterunku. Włamali się do środka, rozbijając drzwi siekierami. Gwardziści sterroryzowali ich, a następnie osią od wozu wyważyli kraty do zbrojowni i zabrali 6 karabinów. Po zdobyciu ratusza członkowie „Iskry” opuścili Głogów, uprzednio podkładając w budynku ogień.
W wyniku pożaru poważnie ucierpiała wieża ratuszowa waz z zegarem miejskim. Początkowo sądzono, że mechanizm został całkowicie zniszczony. Po dokładnych oględzinach okazało się jednak, że jego stan nie jest aż tak poważny, jak przypuszczano. Podjęto więc decyzję o wymontowaniu uszkodzonego zegara . Zadania tego podjęli się ślusarze z przędzalni, pracujący pod kierunkiem Stanisława Dunikowskiego.
Władze uznały, że ponownie uruchomiony zegar powinien nie tylko wskazywać czas, ale także wybijać godziny, aby były one słyszane z daleka. Problem okazał się jednak brak dzwonu. W tej sytuacji zwrócono się z apelem do mieszkańców miasta o pomoc. Ogłoszono, że wykonanie dzwonu będzie możliwe, jeśli każdy obywatel ofiaruje coś z mosiądzu, miedzi lub srebra.
Apel spotkał się z dużym odzewem. Mieszkańcy wykazali się solidarnością i ofiarnością, przekazując metalowe przedmioty ze swoich gospodarstw. Dzięki wspólnemu wysiłkowi udało się odlać dzwon. Wkrótce zegar na wieży ratusza ponownie zaczął wybijać godziny, stając się symbolem odradzającego życia miejskiego po tragicznych wydarzeniach.
Historia spalenia ratusza przez Gwardię Ludową pokazuje, jak wielki straty może przynieść konflikt, ale jednocześnie dowodzi siły lokalnej wspólnoty. To właśnie dzięki zaangażowaniu mieszkańców udało się przywrócić jeden z najważniejszych symboli miasta i odbudować poczucie jedności po tym okresie.
