Zaczynamy nowy cykl, w którym co miesiąc prezentować będziemy sylwetki osób związanych z Głogowem Małopolskim i gminą głogowską. Przedstawione tu zostaną postacie historyczne, ale i współczesne, które zarysowały się w najnowszej historii naszej gminy.

 

Jan Osiniak

Wśród osób zasłużonych dla głogowskiej oświaty znajduje się Jan Osiniak. Wyedukował on kilka pokoleń uczniów w samym Głogowie Małopolskim oraz w wielu innych miejscowościach Rzeszowszczyzny.

Urodził się 23 marca 1904 r. Jego rodzicami byli Andrzej i Franciszka z Grodeckich. W chwili urodzin Jana przebywali oni w Dukli, gdzie jego ojciec pracował jako woźny sądowy. Jednak wkrótce wrócili do Głogowa i osiedlili się tutaj na stałe. W 1910 r. Jan rozpoczął naukę szkolną, którą zakończył osiem lat później. Następnie uczęszczał do seminarium nauczycielskiego w Rzeszowie. Pracę zawodową jako nauczyciel matematyki rozpoczął w 1924 r. w szkole w Chmielniku. Ciągnęło go jednak w rodzinne strony, dlatego rok później na własną prośbę przeniesiono go do Bud Głogowskich.

Ksiądz Jakub Forysiewicz

Chociaż w numerze ZG z lutego 2001 r. ukazała się już biografia ks. Jakuba Forysiewicza autorstwa Iwony Krawiec, to warto jeszcze raz przypomnieć tę postać ze względu na to jak głęboko zapisał się on w dziejach Głogowa Małopolskiego.

Urodził się 19 lipca 1881 r. w Kołaczycach, niewielkim miasteczku w pobliżu Jasła. Żył 87 lat, z czego 57 spędził w Głogowie Małopolskim, w tym przez 38 był głogowskim proboszczem. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1918 r. i początkowo pracował jako wikariusz w Gorlicach, by w 1921 r. trafić do naszego miasta. Proboszczem głogowskiej parafii był wówczas ks. Józef Ramocki. Przez pierwsze lata pobytu w Głogowie Małopolskim ks. Forysiewicz pełnił obowiązki wikariusza i katechety, lecz gdy w 1929 r. zmarł ks. Ramocki jego miejsce zajął właśnie ks. Forysiewicz.

Władysław Galas

Na pomniku nagrobnym Władysława Galasa znajdującym się na głogowskim cmentarzu na Piasku widnieje następująca inskrypcja: żołnierz AK i BCH, Sybirak, nauczyciel. Słowa te określają wszystko to, co w jego życiu było najważniejsze.

Władysław Galas urodził się 13 lipca 1923 r. w poddębickiej wsi Nagoszyn. Dzieciństwo i młodość spędzone w odrodzonej Polsce zapowiadały, że wyrośnie na dobrego obywatela. Szkołę powszechną ukończył z wyróżnieniem, co predestynowało go do kontynuowania nauki. Zbiegło się to z utworzeniem we wrześniu 1938 r. prywatnej Szkoły Mechanicznej w Dębicy. Wśród ponad 100 uczniów, którzy wówczas rozpoczęli naukę znalazł się więc również piętnastoletni wówczas Władysław Galas. Szkoła powstała, żeby zaspokajać zapotrzebowanie na pracowników dla rozwijającego się Centralnego Okręgu Przemysłowego. Władek planował, że w przyszłości zatrudni się w jednym z zakładów produkcyjnych COP-u. Jednak rok później wybuchła wojna i jego plany zostały pokrzyżowane.

Józef Wagner ze swoją żoną

Dzisiaj nazwisko Józefa Wagnera wśród młodego pokolenia głogowian nie wywołuje żadnych skojarzeń. A warto o nim pamiętać, bo był to człowiek, który w czasie II wojny światowej ocalił życie przynajmniej kilkudziesięciu mieszkańcom Głogowa.

Urodził się 23 listopada 1871 r. w Galicji Wschodniej. Jego ojciec pochodził z Norymbergii, dlatego od dziecka Józef Wagner doskonale opanował język niemiecki, zarówno w mowie, jak i w piśmie. Z wykształcenia był prawnikiem, ale zawodowo związał się z kolejnictwem. Druga połowa XIX w. to był wielki bum rozwoju kolei w Galicji, co spowodowało, że Austriackie Koleje Państwowe potrzebowały wykwalifikowanych pracowników. Józef Wagner podjął się więc pracy w Oesterreichische Staatsbahn, a po 1918 r. w Polskich Kolejach Państwowych.

Andrzej Brzuza

Andrzej Brzuza to postać bardzo zasłużona w dziejach Głogowa Małopolskiego. Był przedsiębiorcą mającym wpływ na tworzenie w miasteczku miejsc pracy i międzywojennym burmistrzem, któremu Głogów zasługuje budowę szkoły powszechnej.

Urodził się 21 listopada 1873 r. jako najmłodsze dziecko Franciszka Brzuzy i Marianny z Małodobrych. Miał jeszcze sześcioro rodzeństwa, trzech braci i trzy siostry. Jego ojciec był murarzem. Głogów w II połowie XIX w. bardzo intensywnie zmieniał swoje oblicze, znikała zabudowa drewniana zastępowana murowaną. W większości było to skutkiem trapiących miasteczko pożarów. Domy odbudowywano już z cegieł, dlatego murarze nie narzekali na brak pracy. Zresztą nie ograniczano się do pracy tylko na miejscu, lecz poszukiwano jej również w bardziej odległych miastach.